REKLAMA
REKLAMA
vs
2
:
2
13 grudnia 2015 r.| 17:00


Strzelcy

Skład

Pozostałe informacje

  • SędziaCraig Pawson
  • Widzowie44 147

Relacja

Szczęśliwy punkt Liverpoolu

dodał: Marcin Mondorowicz  |  źródło: anglia.goal.pl  |  13.12.2015 18:56
Liverpool był bardzo blisko doznania drugiej z rzędu ligowej porażki. The Reds przed własną publicznością zremisowali 2:2 z West Bromwich Albion, a wyrównującego gola zdobyli w doliczonym czasie gry.

W roli faworyta do niedzielnego spotkania przystępowali gospodarze, którzy chcieli za wszelką cenę wykorzystać atut własnego boiska. Goście chcieli natomiast przedłużyć do czterech passę kolejnych ligowych spotkań bez porażki.

W pierwszym kwadransie lepsze wrażenie sprawiali podopieczni Juergena Kloppa. W 13. minucie prowadzenie dla Liverpoolu mógł uzyskać Henderson, ale z kilkunastu metrów posłał piłkę nad poprzeczką. Dziewięć minut później kapitan The Reds był już jednak skuteczniejszy. Po dośrodkowaniu w pole karne, Lallana świetnie zgrał piłkę do Hendersona, a ten strzałem z siedmiu metrów nie dał szans bramkarzowi.

Radość Liverpoolu z prowadzenia nie trwała jednak długo. W 31. minucie, w podbramkowym zamieszaniu po rzucie rożny, do piłki dopadł Dawson i mocnym strzałem z pięciu metrów doprowadził do wyrównania. The Reds odpowiedzieli w 39. minucie, ale piłka po efektownym strzale Benteke minęła bramkę WBA. Ostatecznie w pierwszej połowie wynik nie uległ już zmianie.

W drugiej połowie wydawało się, że grę pod kontrolą mieli gospodarze i kwestią czasu jest stworzenie przez nich dogodnych sytuacji. WBA dobrze broniło jednak dostępu do własnej bramki. Piłkarze Liverpoolu nie mogli znaleźć sposobu na zaskoczenie defensywy rywali.

Tymczasem w 73. minucie piłka po raz drugi w tym meczu wylądowała w siatce Liverpoolu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, do piłki w polu karnym dopadł Jonas Olsson i strzałem głową wyprowadził gości na prowadzenie.

W 80. minucie Liverpool wypracował sobie świetną okazję do zdobycia wyrównującego gola, ale uderzenie Lallany świetnie wybronił Myhill. Kilka minut przed zakończeniem meczu szansę na trzecią bramkę mieli również goście. Rondon z okolic linii pola karnego uderzył jednak minimalnie niecelnie.

Ostatnie słowo w tym meczu należało do The Reds, które doprowadziły do wyrównania w szóstej minucie doliczonego czasu gry (sędzia doliczył do meczu osiem minut). Bramkę na wagę remisu uderzeniem z dystansu zdobył Divock Origi. Piłka zanim wylądowała w siatce odbiła się jeszcze od jednego z zawodników WBA, co zupełnie zmyliło Myhilla.

Liverpool FC - West Bromwich Albion 2:2 (1:1)
1:0 Henderson 22'
1:1 Dawson 31'
1:2 J. Olsson 73'
2:2 Origi 90+6'

Pełna statystyka meczu
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 19 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco

mack | 13.12.2015 19:01

Wyrwany punkt w końcówce choć trochę uśmierzył ból .. wróciła po raz kolejny drużyna Rodgersa... Ten mecz obnażył nasze podstawowe słąbości - bramkarz i brak skrzydłowych. Mignolet to solidny rezerwowy powinien być u nas. Musimy sprowadzić nie jednego klasowego skrzydłowego, a przynajmniej dwóch. Lallana to jest parodia co on gra.

Wiem, że West B[edit] postawiło 9 obrońców i trudno z takim przeciwnikiem grać, ale litości.. nasi się boją wejść w drybling jeden-na jeden .. bo nie ma umiejętności..

Konrad Robert | 13.12.2015 19:02

Jak to Origi strzelil to cieszylem sie jakby wygrali lige..Boze co za emocje CIeszyc sie z punktu?Hehe..No coz wazne , ze punkt bo wygladalo to zle..
Szacunek dla Jorga Kloppa ten moglby robic za wodzireja na Anfield..Co on drygowal publicznoscia...

Liara | 13.12.2015 19:06

Jakby nie patrzeć, to punkt do Tottenhamu i MU odrobiony ;)

A tak na poważnie to boli kolejna strata punktów, ale nie powiem, żebym się tego nie spodziewała. Gdyby LFC dziś i z Newcastle wygrało, to byliby w TOP4. Ale to dopiero początek pracy Kloppa i na pewno będzie lepiej. Na plus kolejny powrót w meczu. Tym razem tylko na remis, ale zawsze to punkt, które może później braknąć.
Szkoda, że jeśli już strzelamy dwie bramki, to rywal także. Stałe fragmenty dalej są bardzo problematyczne dla Live i to Klopp musi poprawić.

arsenal&wisla | 13.12.2015 19:11

W tym sezonie i tak Liverpool o Mistrzostwo nie powalczy dlatego takie mecze jeszcze nie raz sie przytrafia. WBA ostatnio dobrze radzi sobie z lepszymi od siebie najpierw pokonali Arsenal a teraz remis z The Reds gdzie było blisko wygranej.

slawekmat | 13.12.2015 19:11

to jest nie pojete co "potentaci" ligi graja w tym sezonie.City meczy strasznie ostatnio, Arsenal jak zawsze niby coś gra ale i wtopy zalicza regularnie, United LFC to śmiech na sali nie mówiąc o Chelsea która w ogóle nic nie gra. JK szybko sie przekonał że łatwo nie bedzie ostatnie jego mecze to też nie są jakieś specjalne. Dziś ledwo pkt u siebie z WBA, na dodatek Newcastle wygrywa na WHL bedą jaja jak Chelsea wejdzie do top4 bo reszta jest równie mizerna co oni. LIga angielska to dno, wierzyłem że to przez intensywność i tempo fizyczność ale raczej nie to poprostu czołowe kluby sa słabe i tyle

arsenal&wisla | 13.12.2015 19:13

A jeszcze remis z Tottenhamem

lester9 | 13.12.2015 19:15

Lubię to! :)

marik1234 | 13.12.2015 19:15

Świetnie oglądało się ten mecz. Emre Can bardzo dobrze na defensywnym pomocnika się spisał i według mnie najlepszy na boisku. Henderson również bardzo dobre zawody. Coutinho bez błysku,  Benteke też jakoś średnio. Szkoda Lovrena, bo od kilku spotkań naprawdę gra bardzo dobrze. Wyglądało to tragicznie.  Wkoncu na Anfield był bardzo dobry doping, czego brakowało od dawna.

mack | 13.12.2015 19:21

oczywiście nikogo nie chciałem urazić tą grą słów, ale faktycznie nie powinienem przekręcać nazwy drużyny, dlatego napiszę inaczej West Bromwich = fest bronisz ! ;)  skubańcy są czasem murem nie do przejścia, ale to Tony rzemieślnik Pulis :D

Konrad Robert | 13.12.2015 19:23

Moze to zabrzmi smiesznie..Ale powiem ze zwycizca tego meczu jest Jorgus Klopp.
Potrafil marketingowo przekuc ten remis na zwyciestwo i to pozegnanie z The Kop!
Nikt nie wychodzil wszyscy bili brawa.Po remisie.
To ostatnio na Anfield niespotykane.

szogun | 13.12.2015 19:33

Ta liga serio już schodzi na psy. Antyfutbol wywozi z Anfield punkt, niepojęte. Czekam na ruchy Kloppa na rynku transferowym, bo z Benteke, Lallaną czy innymi przepłaconymi Anglikami nie za dużo ugramy. Czas na Szkopów w naszym teamie i finezji Brazylijskiej. Brawo Oridżi, następny mecz proszę by rozpoczął w podstawowym składzie kosztem gościa, który nigdy nie jest w odpowiednim miejscu. Brawo za wywalczony punkt, sezon ligowy raczej stracony przy takiej grze.

InsomaniaK | 13.12.2015 21:22

Pech i brak skuteczności przesądziły niestety o tym, że nie wygraliśmy tego spotkania...
Natomiast mam tylko jedno małe pytanie do większości tutejszych fanów Liverpoolu, bo osobiście nie wchodzę na żadne lfc.pl ani żadną inną stronę poza facebookową stroną LFC i jedną z najpotężniejszych grup anglojęzycznych dot. naszego klubu i tak mnie zastanawia pewna rzecz.
Mianowicie dlaczego tam ludzie potrafili się przekonać do gry Adama Lallany, a u nas nadal panuje taka nienawiść do tego zawodnika, mimo iż właściwie jest on naszym jednym z najlepszych zawodników i akurat nie wymieniałbym go na miejscu Kloppa w ogóle w przyszłości. W każdym meczu widać jego serce do gry, pasję, wiele świetnych dryblingów czy podań, które rozpoczynają naprawdę groźne akcje, a mimo to ciągle tutaj czytam. "Lallana to parodia", "Lallana pierwszy powinien wylecieć z Allenem" - który notabene jest ostatnio w bardzo dobrej formie. itd.
Myślę, że niektórzy naprawdę powinni w końcu zeskoczyć z tego pociągu niechęci do Adasia i dać mu szansę, bo aktualnie chyba nie gra właściwie mecz w mecz w pierwszym składzie i często najdłużej z wszystkich ofensywnych zawodników tylko dlatego, że "powinien zostać jak najszybciej sprzedany".

ps. W meczu z Watford bardzo bym chciał zobaczyć Origiego w ataku, a za jego plecami Coutinho i Lallane.

Sarmata73 | 13.12.2015 22:37

InsomaniaK
Podpisuję się obiema rękami. Też tego nie rozumiem. Lalka w każdym meczu daje z siebie wszystko. Choć różnie mu to wychodzi, wydaje mi się,że jednak świetnie pasuje do koncepcji Kloppa. Od momentu kiedy On objął stery, od razu zaliczyłem Lallanę do grupy (tzw. rzemieślników) z którą będzie chciał pracować. Obok niego z pewnością Henderson, Can i Moreno.

szogun | 14.12.2015 12:37


InsomaniaK
a ja nie rozumiem dlaczego ludziom pasują w klubie nazwiska pokroju Lallany czy Allena. Co wy w nich widzicie? Allen to już w ogóle, zagra 2-3 mecze dobre na cały rok i tyle. Może po prostu niektórzy są przyzwyczajeni do czasów w którym grały u nas koksiarze w środku typu Masche, Alonso i Gerrard? Może brakuje nam czasów Torresa i Suareza na szpicy? Ja osobiście mam dość oglądania półśrodków typu Adaś, Skrtel, Miniole czy właśnie wymieniony wcześnej Allen. Przeciętniakami nic Klopp nie zrobi. Ciekaw jestem czy Origi zacznie następny mecz ligowy w 1 składzie, zasłużył na to, Benteke jest kompletnie bez formy. Powiedzmy sobie szczerze, który piłkarz z obecnej kadry LFC miałby JAKIEKOLWIEK szanse grać na najwyższym poziomie w Europie? Dla mnie Coutinho i Sakho, reszta poziom przeciętny lub średni dlatego liczę, że chociaż 2 nazwiska przyjdą do nas w zimę, bo w lato to potwierdzone, że przynajmniej 3 duże przyjdą.

mack | 14.12.2015 13:01

a co zrobił wczoraj Lallana ? kolejna seta zmarnowana i to w jaki sposób.. ile można zachwyca się tylko jego świetnymi przyjęciami piłki ? to trochę za mało. W ogóle klub powinien mieć zakaz sprowadzania piłkarzy z podwójnym 'L'  - La ll ana , A ll en , Ba ll ote ll i - ten to już w ogóle poczwórny - dlatego grał taki piach ha !

mat19 | 14.12.2015 14:36

@up
Balotelli*

Konrad Robert | 14.12.2015 17:03

Adam L. to przecietniak.Wyjdzie mu klika zawodow na 10 i a reszte obejdzie bokiem.Za wczoraj to powinien dostac kopa w tylek na spamietanie.Tak zawalic!Tym bardziej iz nie szlo nam wcale.
Do tego nie mielismy juz zadnych setek.Chwala wiec Origiemu , ze dal te petarde na bramke.

Konrad Robert | 14.12.2015 17:04

A Allen niech wydupia spowrotem do Swansea..Albo do Cardiff.

InsomaniaK | 15.12.2015 03:09

Przyzwyczajeni czy też nie, ale nie można być zaślepionym w coś co było i już nie wróci, teraz jest zupełnie nowa drużyna, która powoli zaczyna się zgrywać, montować i za chwilę również będą walczyć o tytuły na co szczerze liczę.

Oczywiście nie możemy również zapomnieć, że podczas gdy w składzie był Suarez czy Torres to wygrywaliśmy dosłownie wszystko, a inne kluby ulegały naszej nieprzejednanej potędze.

Co zrobił Lallana w naszym ostatnim meczu? Zanotował asystę i kilka naprawdę dobrych podań, po których mieliśmy sytuacje na strzelenie bramki. Zgodzę się z tym, że nie strzelił sytuacji 100%, ale to się zdarza każdemu i przypominam sobie chociażby jak Coutinho również zmarnował bodajże w tym sezonie taką setkę, która mogła dać nam lepszy wynik. To wcale nie jest tak, że Adam ma wiele świetnych dryblingów, podań, bardzo inteligentnych zagrywek i nawet potrafi strzelić, nie... wcale tak nie jest, bo lepiej żądać od niego niestworzonych rzeczy i znaleźć sobie kozła ofiarnego, mimo iż już dawno wyszedł z bycia przeciętnym, a rzekłbym nawet, że jeżeli tylko dalej tak będzie grać czego życzę mu z całego serca to nigdy bym go nie wymieniał na miejscu Kloppa, gdyż jest to naprawdę bardzo dobry ofensywny pomocnik/skrzydłowy.

Nie mam oczywiście zamiaru tutaj nikogo przekonywać na siłę, bo jak ktoś się uprze i postawi na swoim to nic tego zdania nie zmieni, ale chciałbym żeby ludzie nie oceniali tak szybko i nie skazywali kogoś na porażkę, bo nie był Suarezem czy Gerrardem w pierwszym sezonie swojego grania w Liverpoolu (dla sprostowania mam na myśli tutaj pierwszy sezon ze względu na to, że to głównie wtedy rozpoczęła się ta "nienawiść" do Adama) albo w ogóle, ba... nawet wolę żeby nie był, bo preferuję oglądać Adama Lallane aniżeli kogoś kto ma zastąpić osobę, której już w tym klubie nie mamy.

Swoją drogą pamiętam, że po którymś meczu naszego klubu pojawiła się tutaj fala komentarzy z Waszej strony jaki to Lallana jest beznadziejny i kibic innego zespołu zapytał się Was jaki macie z nim problem, gdyż jego zdaniem gra tego piłkarza stoi na naprawdę wysokim poziomie, trochę to mówi samo za siebie, ale cóż... cieszę się, że chociaż angielscy fani, a Ci też potrafią być wyjątkowo interesujący, potrafili się przekonać do niego i teraz wspierają zawodnika aniżeli wieszać na nim psy.

Na sam koniec chciałbym dodać, że też bym wolał oglądać Liverpool na pierwszym miejscu, zresztą kto by nie wolał oglądać tam swojego klubu, ale z tego co mnie życie nauczyło to takie skrajne negatywne myślenie jakie jest prezentowane tutaj nigdy nie pomaga i może też mi się wiele rzeczy nie podobać, ale szczerze życzę wszystkim naszym piłkarzom, trenerowi itd. żeby jak najlepiej się im powodziło, bo to właśnie z nimi obecnie związana jest przyszłość naszego klubu, a osobiście widzę ogromną poprawę. (Pamiętam również moment jak kibice angielscy i pewnie inni też potrafili Lovrenowi nabluzgać tak bardzo na instagramie, że aż zamknął konto po jednym meczu. Takie coś chyba nie pomaga nigdy, a pomimo to dał radę wejść na wyższy poziom i jest teraz naprawdę solidnym i dobrym obrońcą, poczynił progres jak wielu).

A Allen to niech zostanie z nami jak najdłużej, bo to bardzo fajny zawodnik i czekam tylko aż wróci do nas Lazar Markovic, bo jego talentu nie możemy sobie pozwolić na stratę.

Pozdrawiam serdecznie.



ligaeuropejska.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy