REKLAMA
REKLAMA

Nietypowy mecz na Emirates Stadium, Kanonada goli w Wiedniu!

dodał: Oskar Szatraj  |  źródło: LigaEuropejska.goal.pl  |  05.11.2020 22:51
Nietypowy mecz na Emirates Stadium, Kanonada goli w Wiedniu!

Joe Willock  |  fot. PressFocus

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Nietypowy przebieg miał mecz rozgrywany na Emirates Stadium. Piłkarze Molde strzelili trzy gole, ale ostatecznie przegrali z Arsenalem 1:4, ponieważ dwa z nich były trafieniami samobójczymi. Wielu emocji dostarczyło spotkanie w Wiedniu, gdzie Rapid pokonał Dundalk 4:3.

Rapid Wiedeń - Dundalk FC


O 18:55 na Allianz Stadion rozpoczęła się trzecia kolejka Ligi Europy w grupie B. Rapid Wiedeń miał na koncie zero punktów i potrzebował wygranej z Dundalk, jeżeli wciąż realnie myślał o awansie do 1/16 finału Ligi Europy.

Piłkarze Dundalk wiedzieli, że to rywale są faworytami, więc nie mają nic do stracenia. Dlatego postanowili zagrać odważnie w ofensywie, co dało im korzyść w postaci prowadzenia 1:0. W ósmej minucie Chris Shields zagrał świetne podanie na pole karne, gdzie w powietrzu walkę o pozycję wygrał Patrick Hoban. Irlandczyk uderzył głową, piłka wpadła jeszcze w kozioł i zaskoczyła bramkarza, który mógł zachować się lepiej.

Po pewnym czasie Rapid otrząsnął się i zaczął przejmować inicjatywę. Po kilku próbach, w 22. minucie trafili na 1:1. Filip Stojkovic zagrał krótkie podanie do Dejana Ljubicica, który przyjął piłkę, ustawił ją sobie i z ponad 25 metrów strzelił fenomenalnego gola. Futbolówka po jego strzale leciała mocno i wylądowała idealnie w prawy górnym rogu bramki. Goalkeeper Dundalk - Aaron McCarey, niedowierzał w to, co się właśnie wydarzyło. Tuż przed przerwą zawodnik ten wykazał się jednak świetnym refleksem i odbił piłkę lecącą tuż pod poprzeczkę, dzięki czemu do przerwy był wynik 1:1.

Drużyna ze stolicy Austrii wyciągnęła wnioski z pierwszej połowy i na drugie 45 minut wyszła odmieniona. Wyraźnie zaznaczyli swoją przewagę, dzięki czemu rywale nie mogli nic zrobić. Efekty dobrej gry Rapidu zobaczyliśmy jednak dopiero w ostatnich kilkunastu minutach tego meczu, ale warto było czekać.

W 79. minucie jeden z piłkarzy gospodarzy oddał celny strzał, ale obronił bramkarz, który jednak odbił piłkę na tyle niefortunnie, że ta trafiła do Kelvina Arase. Austriak rzucił się do futbolówki i uderzeniem z powietrza trafił do siatki. Ledwie dwie minuty później było 2:2, gdy Mario Sonnleitner sfaulował w polu karnym Davida McMillana. Odpowiedzialność na siebie wziął sam poszkodowany, który skutecznie. uderzył w prawy dolny róg bramki. Jego intencje wyczuł Paul Gartler, ale nie zdołał obronić.

W 87. minucie Rapid ponownie prowadził, gdy Filip Stojkovic zagrał piłkę w szesnastkę, a tam świetnie głową uderzył Maximilian Hofmann, który pokonał bramkarza. Cztery minuty później Arase podał do wprowadzonego z ławki 17-letniego Yusufa Demira, który przymierzył świetnie w okolice prawego słupka. Ostatnie słowo należało jednak do graczy Dundalk. W szóstej minucie doliczonego czasu gry, rzut karny wykorzystał Davida McMillana. Ostatecznie to niezwykle emocjonujące spotkanie 4:3 wygrał Rapid Wiedeń.



Arsenal FC - Molde FK


Z kolei na godzinę 21:00 zaplanowany był pierwszy gwizdek sędziego na Emirates Stadium, gdzie Arsenal podejmował Molde. Zespoły te miały na koncie komplet sześciu punktów i zamierzały podtrzymać dobrą passę. Faworytem byli jednak Kanonierzy.

Mikel Arteta podszedł poważnie do tego spotkania, ponieważ na murawie pojawiło się wielu podstawowych zawodników. Nie miało to jednak wpływu na grę londyńczyków. Kanonierzy mieli przewagę w posiadaniu piłki, kilka razy pojawili się w polu karnym przeciwników i to właściwie tyle.

Niespodziewanie w 22. minucie goście strzelili na 1:0. Akcja ta nie wyglądała groźnie, ponieważ Bernd Leno zagrał długie podanie, po którym momentalnie piłkę przejęło jednak Molde. Futbolówka trafiła do Martina Ellingsena, a ten uderzył fenomenalnie z dystansu w lewy róg bramki. Winą za utratę tego gola należy obwinić właściwie cały zespół Arsenalu, ponieważ Norweg był niepilnowany i miał bardzo dużo miejsca wokół siebie, co świetnie wykorzystał.

Kanonierzy starali się odpowiedzieć na gola Molde, ale szło im to opornie. Starali się, ale nic konkretnego z tego nie wynikało. Kiedy wydawało się, że Molde zejdzie do szatni prowadząc 1:0, przytrafił im się spory pech. Arsenal przeprowadził szybki kontratak, który podaniem w pole karne zwieńczył Eddie Nketiah. Tam czekał już Joe Willock, który miałby świetną okazję na umieszczenie piłki w siatce. Anglika uprzedził jednak Kristoffer Haugen, który próbował wybić futbolówkę, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że strzelił bramkę samobójczą.

W drugiej połowie Arsenal wyglądał już lepiej i w 62. minucie pierwszy raz wyszedł na prowadzenie. Ładną zespołową akcję podaniem do kolegi w pole karne chciał zwieńczyć Willock, ale ponownie zawodnika gospodarzy uprzedził piłkarz Molde. Tym razem do własnej siatki trafił Sheriff Sinyan. Piłkarz Arsenalu strzelił wreszcie gola w tym meczu, a jego autorem był Nicolas Pepe.

W 69. minucie Bukayo Saka odegrał do wbiegającego w pole karne Iworyjczyka, który z pierwszej piłki uderzył mocno i precyzyjnie w lewy dolny róg bramki. W 88. minucie Kanonierzy zaatakowali rywali wysokim pressingiem, co dało efekt w postaci zdobycia czwartego gola. Tym razem podawał Pepe, a świetnie, tuż pod poprzeczką uderzył Saka. Trafienie to ustaliło wynik tego nietypowego meczu na 4:1 dla Arsenalu.


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 1 komentarz

piao | 06.11.2020 00:33

"Wielu podstawowych zawodników" :D. Leno i Willian z poprzedniego meczu. Plus Luiz po kontuzji pierwszy mecz. To tyle z tych podstawowych zawodników w pierwszej 11. W opisie nie wspomniano o prawidłowo strzelonym golu na 1-1 w 40 minucie. Bez VAR nie mógł jednak sędzia zweryfikować decyzji liniowego.



ligaeuropejska.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy