REKLAMA
REKLAMA

LE: Lazio pozostaje w grze

dodał: Kamil Krusiński  |  źródło: LigaEuropejska.goal.pl  |  28.11.2019 22:59
LE: Lazio pozostaje w grze

Simone Inzaghi  |  fot. Paul Ursachi / Sport Pictures

Piłkarze wracają na boiska!
Szanse na awans do fazy pucharowej Ligi Europy przedłużyli zawodnicy Lazio, którzy pokonując skromnie przed własną publicznością CFR Cluj, zbliżyli się do zajmujących drugie miejsce Rumunów na odległość trzech punktów. Rzymianie w ostatniej kolejce oprócz wygranej nad Rennes, będą potrzebowali porażki Cluj w konfrontacji z Celtikiem. Jedynego gola zdobył dziś Joaquin Correa.

Na pierwszą groźną sytuację gospodarzy trzeba było poczekać zaledwie osiem minut, kiedy to niecelnie główkował Parolo. W 24. minucie, podopieczni Simone Inzaghiego objęli już jednak prowadzenie - Adekanye odegrał klatką piersiową do wbiegającego w pole karne Correi, który pomimo asysty dwóch rywali, zdołał płaskim strzałem pokonać bramkarza.

W ostatnim kwadransie pierwszej połowy, akcja przenosiła się spod jednej bramki pod drugą - w 27. minucie, nieznacznie pomylił się Burca, a sześć minut później, piłkę obok bramki posłał Luis Alberto. Najbliżej szczęścia podopieczni Dana Petrescu byli siedem minut przed przerwą, kiedy słupek bramki gospodarzy ostemplował Djoković.

Gorąco w polu karnym gospodarzy zaczęło robić się w okolicach 70 minuty, kiedy to piłka znalazła się nawet w siatce gospodarzy - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, futbolówkę głową zgrał Boli, a do siatki posłał ją z kilku metrów Traore, który znajdował się w tej sytuacji na spalonym. Chwilę później, z ostrego kąta próbował jeszcze Omrani, ale słupka dobrze przypilnował Proto.

W kolejnych minutach, gospodarze próbowali zaskoczyć Arlauskisa uderzeniami zza pola karnego - Litwin wybronił jednak strzał Correi, a Parolo nie zmieścił się w świetle bramki. W końcówce serca kibiców Orłów zadrżały nieco mocniej, albowiem w 94. minucie, minimalnie niecelnie główkował Cestor.

Kiedy następne mecze?


Podopieczni Simone Inzaghiego wykonali pierwszy krok w kierunku wywalczenia drugiego miejsca w grupie E - Lazio wciąż traci jednak do dzisiejszych przeciwników, dlatego w trzeciej kolejce, rzymianie muszą pokonać Stade Rennais, a także liczyć na to, że Celtic pokona na wyjeździe CFR Cluj.

S.S. Lazio - CFR Cluj 1:0 (1:0)


1:0 Correa 24'

żółte kartki:
Adekanye - Djoković, Traore

Lazio: Proto - Acerbi, Vavro, Bastos - Jony (74' Lulić), Alberto (80' Patric), Cataldi, Parolo, Lazzari - Correa, Adekanye (66' Caicedo)

Cluj: Arlauskis - Camora, Burca, Boli, Cestor - Culio, Djoković, Bordeianu (62' Deac) - Paun-Alexandru (65' Traore), Omrani, Peteleu (73' Susić)
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 3 komentarze

sortowanie: rosnąco | malejąco

Joker | 28.11.2019 23:46

Niby pozostaje, ale wątpię aby Celtic mający pewne 1.miejsce w grupie robił uprzejmość Lazio i wygrał w Rumunii.

Outlander | 29.11.2019 10:27


Lazio to taka dziwna drużyna, która pcha się w lidze do pucharów, a potem jak już w nich jest to olewa bo chce w lidze znowu pchać się do pucharów - koło zamknięte. Szkoda, że żadna włoska drużyna nawet nie chce powalczyć o ten puchar bo miło by było zobaczyć triumfującą ekipę z Italii.

Meryl72 | 29.11.2019 11:50

Jak widać jeden słabszy sezon przekreśla blisko dekadę dobrej gry. Faktycznie, lepiej drużynie takiej jak Lazio postawić wszystkie siły na EL, która nawet przez swojego założyciela jest traktowana jak półprodukt z dolnej półki, a regularnie wygrywają ją zespoły spadające z Champions League. Potyczki od 1/16 z ekipami z CL i niepewność pucharów w następnym sezonie zamiast większych pieniędzy za samą fazę grupową i potencjalnego awansu sportowego, to ma sens.
Może gdyby właścicielem Lazio byli Chińczycy lub Amerykanie to klub byłoby stać na szeroką kadrę, która wygrywałaby puchary zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku.

A wczoraj nie było tragedii, chociaż w 42' minucie Correa zmarnował świetną okazję po pięknym podaniu Luisa Alberto, a w drugiej połowie Vavro chciał być jak Berisha z Celtikiem (miał grać, w ostatniej chwili kontuzja - co za przypadek) i podał do napastnika gości, szczęśliwie przeciwnicy zaliczyli ten przechwyt w trochę dalszej strefie i obyło się bez konsekwencji, chociaż Proto zaliczył 2-3 dobre parady.



ligaeuropejska.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy