REKLAMA
REKLAMA

WBA odczarował White Hart Lane!

dodał: Szymon Biegas  |  źródło: Anglia.Goal.pl  |  21.09.2014 16:21
Trzydzieści lat West Bromwich Albion czekał na zwycięstwo z Tottenhamem na White Hart Lane. Upragniony triumf The Baggies zapewnili sobie po golu Jamesa Morrisona w drugiej odsłonie spotkania. Lepszego momentu na odwracanie złych kart podopieczni Alana Irvine'a nie mogli sobie wymarzyć. Była to bowiem dla nich pierwsza wygrana w nowym sezonie, dzięki której opuszczą strefę spadkową Premier League.

W przekroju całej pierwszej połowy lepiej prezentowali się piłkarze Tottenhamu. Utrzymywali się przy piłce przez 64 procent czasu, szybko przechodzili z obrony do ataku, regularnie nękali pole karne WBA, ale w decydujących momentach brakowało im dokładnego dogrania. Zadania nie ułatwiała także im dobrze dysponowana defensywa gości dowodzona przez debiutującego w barwach The Baggies Joleona Lescotta.

Choć gospodarze grali w piłkę, lepsze sytuacje do zdobycia gola tworzyli sobie gracze West Bromwich Albion. W 10. minucie po dośrodkowaniu w pole karne piłka w zamieszaniu zmierzała w kierunku Lescotta, który bez zastanowienia huknął na bramkę Hugo Llorisa. Golkiper Tottenhamu byłby w tej sytuacji bez szans, ale futbolówka szczęśliwie dla niego odbiła się od jednego z graczy WBA. Pięć minut później umiejętności golkipera Kogutów sprawdził strzałem z dystansu Craig Gardner.

W 31. minucie sędzia powinien był podyktować rzut karny dla podopiecznych Alana Irvine’a. Piłka trafiła bowiem w rękę Emmanuela Adebayora, ale Kevin Friend nakazał grać dalej. Jak pokazały powtórki togijski snajper ewidentnie zwiększył powierzchnię ciała, przekraczając tym samym przepisy.

Osiem minut przed końcem piłkę w siatce umieścił Saido Berahino, ale sędzia, tym razem słusznie, dopatrzył się spalonego i nie uznał gola. Ostatecznie obie ekipy udały się do szatni przy stanie 0:0, choć kibice z pewnością nie mogli narzekać na poziom spotkania.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Inicjatywa wciąż należała do zawodników Mauricio Pochettino, ale nie potrafili oni przełożyć jej na zagrożenie w szesnastce przyjezdnych.

Jak okazało się w 74. minucie, kluczem do otwarcia wyniku był rzut rożny. To właśnie po dośrodkowaniu z kornera goście objęli prowadzenie. Najwyżej do piłki wyskoczył nieupilnowany James Morrison i mocnym strzałem głową wpisał się na listę strzelców. W końcówce Koguty robiły wszystko, by odrobić starty. Ostatecznie jednak zabrakło im na to czasu.

Tottenham Hotspur - West Bromwich Albion 0:1 (0:0)
0:1 Morrison 74'

Pełna statystyka meczu
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 10 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco

Pepsi | 21.09.2014 16:25

Tottki w dalszym ciągu potrzebują lepsyzch zawodnikow...

xyz123 | 21.09.2014 16:27

Nie możemy przegrywać na WHL z drużynami teoretycznie słabszymi. Meczu nie widziałem więc o grze nic nie powiem, lecz nie mogło to dobrze wyglądać skoro przegrywamy z WBA.

Brytnick | 21.09.2014 16:29

dno - mamy sklad ktory moze walczyc ale w championship a nie PL - same lamagi

Hardwel | 21.09.2014 16:40

Weeken samych niespodzianek będzie ciekawie mówie tu o Live ManUtd i Tottenham

bamboleo | 21.09.2014 16:51

...

Dominik_S | 21.09.2014 18:40

Kolejna niespodzianka

Konrad Robert | 21.09.2014 20:24

ups.Nikt nie che wygrywac?
Kolejka niespodzianek.

Ejdem | 21.09.2014 22:53

Kolejka cudów. Brawo Drozdy nie zawiedli.  Tottenham znów himeryczny dobre występy przeplata słabymi. Dziś w statystykach przeważali stwarzali akcje ale brakowało wykończenia.  Przyjezdni to skrzętnie wykorzystali i zainkasowali w pełni zasłużone 3 pkt.

Black_Jack | 21.09.2014 23:57

Tott znów chimeryczny ? To mało powiedziane. W tym sezonie patrzmy na punkty, żeby przekroczyć magiczną granice 40. (W zimę koniecznie trzeba zrobić dwa transfery out i dwa TO )

arsenal&wisla | 22.09.2014 00:45

Brawo West Brom



ligaeuropejska.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy