REKLAMA
REKLAMA

Remisy w Moguncji i Stuttgarcie

dodał: KMM  |  źródło: fussball.pl  |  23.02.2013 17:24
FSV Mainz zremisował na własnym stadionie z Wolfsburgiem, a VfB Stuttgart z Norymbergą. Oba mecze zakończyły się wynikiem 1:1. Na Coface-Arenie bramki padały w pierwszym kwadransie, a na stadionie w Stuttgarcie dopiero po przerwie.

Stuttgart przełamał się przed tygodniem w meczu z Hoffenheim, wygrał w czwartek także w meczu Ligi Europy, zatem szwabscy kibice mieli prawo oczekiwać kolejnego zwycięstwa. Mająca w dorobku dwa punkty mniej Norymberga na Mercedes-Benz-Arenie musiała sobie ponadto radzić bez podstawowego defensora, jakim jest Timm Klose.

To jednak nie wpłynęło znacząco na grę defensywną zespołu Michaela Wiesingera, który w pierwszej połowie momentami potrafił zdominować gospodarzy. Konsekwentna gra w obronie jednych i drugich skończyła się bezbramkowym remisem do przerwy. Dwa groźniejsze strzały oddali jedynie Martin Harnik i Vedad Ibisević.

Pierwszy gol padł sześć minut po zmianie stron, a jego autorem został Ibrahima Traore. Skrzydłowy Stuttgartu dobił do pustej bramki odbity od bramkarza strzał Harnika, który indywidualną akcją rozbił defensywę gości. Podwyższyć niedługo potem mógł Vedad Ibisević, ale jego główka okazała się minimalnie niecelna. W odpowiedzi ponad poprzeczką główkował też napastnik Club Sebastian Polter.

Atakujący coraz częściej piłkarze Norymbergi doprowadzili do wyrównania w 77 minucie. Timothy Chandler zagrał przed pole karne do wbiegającego z drugiej linii Markusa Feulnera, a ten mocnym uderzeniem w długi róg zmusił Svena Ulreicha do kapitulacji. Pomocnik Franków zaliczył w ten sposób trzecie trafienie w tym sezonie i ustalił wynik spotkania. Oba zespoły pozostaną więc w dolnej połowie tabeli.

VfB Stuttgart – FC Nürnberg 1:1 (0:0)
1:0 Traore 51'
1:1 Feulner 77'
Pełna statystyka meczu




Wolfsburg podbudowany niezłą grą w przegranym spotkaniu z Bayernem udał się do Moguncji pełen nadziei na zwycięstwo. W końcu FSV nie pokonało u siebie Wilków od 2005 roku, jednak to zespół Thomasa Tuchela walczy o europejskie puchary.

Początek spotkania był bardzo interesujący. Już w piątej minucie fatalnie zachował się bramkarz VfL Diego Benaglio, który podał piłkę wprost pod nogi Adama Szalaia, którego strzał został jednak zablokowany. Piła powróciła do Węgra i ten szybko odegrał do lepiej ustawionego Nikiego Zimlinga. Grający po raz trzeci w barwach Mainz Duńczyk pewnym strzałem pokonał szwajcarskiego golkipera, zdobywając debiutanckie trafienie w nowym klubie.

Odpowiedź ze strony Wolfsburga padła już po dziesięciu minutach. Dobrze w pole karne do Jana Polaka zagrał Makoto Hasebe, a Czech miękko dośrodkował na ósmy metr idealnie na głowę Naldo. Brazylijski defensor dokładnie przymierzył na długi słupek i po chwili cieszył się z czwartego gola w sezonie.

Wkrótce byłemu graczowi Werderu ubył jednak partner w obronie, bowiem w 30 minucie z boiska usunięty został Alexander Madlung. Obrońca Wilków pociągał za rękę wychodzącego na czystą pozycję Nicolaia Müllera i sędzia zdecydował się pokazać czerwoną kartkę.

W drugiej połowie sporą przewagę posiadali gospodarze, ale nie potrafili oni tego przekuć w zdobycz bramkową, czyli zwycięskiego gola. Dwie znakomite szanse zmarnował Szalai, który dwa razy stanął sam przed golkiperem i dwa razy posyłał piłkę obok słupka. Z punktu bardziej zadowoleni mogą być więc gracze Dietera Heckinga.

FSV Mainz 05 – VfL Wolfsburg 1:1 (1:1)
1:0 Zimling 5'
1:1 Naldo 15'
Pełna statystyka meczu
OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 4 komentarze

sortowanie: rosnąco | malejąco

Bayer1904 | 23.02.2013 17:26

Strata pukntów dla Stuttagrtu ... a przede wszytskim dla Mainz  70min z przewagą strata 2 pkt. Nanldo niezle tam pogrywa.

Asgaard | 23.02.2013 17:37

VfB powoli wraca do formy, dominowali, pech, ze stracili w koncowce meczu. Szkoda tez Mainzu

SGE1899 | 23.02.2013 17:57

W sumie to jestem wdzięczny Wolfsburgowi, że urwali punkty Mainz

Rysiek | 23.02.2013 20:34

Wszystko tak jak miało być.



ligaeuropejska.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy